08.12.2023, aktualizacja 25.12.2023.
Na przełomie XX i XXI wieku internet wyglądał zupełnie inaczej, niż dzisiaj. Nie było google, facebooka, twittera. Ten, kto chciał publikować swoje przemyślenia w internecie, musiał posiadać choćby minimalną znajomość html-a i wiedzę, gdzie i jak umieścić swoją własną witrynę. Istniał już co prawda od dawna usenet czy irc, jednak służyły one głównie do komunikacji a nie publikacji. Z czasem pojawiły się ułatwienia: w internecie globalnym pojawiły się geocities i lycos a w polskim interia, onet (republika.pl) czy wp (webpark.pl), które udostępniały za darmo przestrzeń na niewielkie strony internetowe; dla tych, którzy nie wiedzieli, jak taką stronę napisać dostępne były darmowe szablony. Później w polnecie powstały platformy blogowe, które w krótkim okresie zebrały dziesiątki tysięcy użytkowników, piszących na wszelkie tematy. Do komunikacji zaś służyła poczta elektroniczna, oraz komunikatory, przede wszystkim ICQ, Gadu-Gadu i tlen.pl.
Mniej więcej w połowie I dekady XXI wieku internet zaczął się zmieniać. Powstały media społecznościowe, internet 2.0. Platformy jak myspace, (the)facebook i rodzime grono.net czy nasza-klasa dały przestrzeń do wyrażania siebie i natychmiastowego kontaktu z innymi użytkownikami. Z biegiem czasu nastąpiła ogromna polaryzacja. Spośród wielu platform social media, w 2020 roku na polskim rynku liczyli się już tylko monopoliści: Facebook wraz z należącym do niego Instagramem oraz twitter. Cała reszta to nisza, margines. Duopol pozwolił Facebookowi i twitterowi na praktyki, które mają za zadanie przynieść przede wszystkim zysk ich właścicielom. Pojawiły się wytyczne odnośnie tego, co można publikować, a czego nie. Pojawiły się algorytmy decydujące o tym, jaką treść użytkownik zobaczy, a jaka zostanie pominięta. Użytkownicy zaczęli być blokowani lub usuwani na postawie, nierzadko złośliwych, zgłoszeń innych użytkowników lub wadliwemu działaniu algorytmów. W treściach zaś coraz rzadziej można zobaczyć wpisy innych użytkowników a coraz częściej reklamy.
12 października 2023 roku napisałem jeden ze swoich ostatnich wpisów na Facebooku:
Od tamtego czasu niemal nie używam Facebooka.
Z social mediów nie zrezygnowałem całkowicie. Publikuję niemal wyłącznie na Mastodonie, używam też, w znacznie mniejszej skali, LinkedIn i Wykopu a eX-Twittera bardzo rzadko i tylko biernie.
Chcę jednak mieć swoje miejsce w internecie, w którym będę mógł publikować swoje treści bez ograniczeń, jakie narzucają nam social media. Ta witryna to właśnie to miejsce.
Jestem zwolennikiem prostego internetu, w którym ci, którzy chcą w nim publikować, posiadają swoje własne, indywidualne strony internetowe. Dokładnie tak, jak to miało miejsce na przełomie lat 1990-tych i 2000-nych. Jestem jednak realistą i zdaję sobie sprawę, że - z wielu przyczyn - powrót do takich realiów nie jest już możliwy. Media społecznościowe zagnieździły się mocno w naszych głowach i dla wielu internet właściwie zaczyna się i kończy na mediach społecznościowych.
Problemem najbardziej znanych mediów społecznościowych jest to, że są to media zamknięte, których użytkownicy - najcześciej nieświadomie - poruszają się w wykreowanych przez algorytmy bańkach1.
Zamknięcie mediów społecznościowych polega na tym, że korzystając z medium jednego operatora nigdy nie zobaczymy w nim treści z medium innego operatora. To oznacza - ni mniej ni więcej - to, że użytkownik Facebooka nigdy nie zobaczy na swojej tablicy wpisów z twittera, użytkownik twittera nigdy nie zobaczy filmów opublikowanych na YouTube, a użytkownik YouTube'a nie zobaczy na swoim profilu wpisów z Reddita czy Wykopu. Taki stan rzeczy wpisuje się w strategie właścicieli wymienionych platform social media, które nie chcą dzielić się użytkownikami z innymi platformami a jednocześnie nie dopuszczają do pojawiania się treści z innych platform u swoich użytkowników.
Poza zamknięciem drzwi na inne platformy, Meta (właściciel Facebooka), Instagrama i Whatsappa, X (dawny twitter), Google (właściciel YouTube'a) - stworzyły szereg algorytmów, które mają przewidywać zachowania i zainsteresowania użytkowników, aby zamknąć ich w swoistych bańkach. Jeśli interesujesz się samochodami, algorytm będzie ci proponować treści związane z samochodami a wykluczy treści związane z decoupage'em. Siłą rzeczy znajdziesz się w bańce użytkowników o podobnych zainteresowaniach i poglądach. Jeśli jesteś uzytkownikiem eX-twittera, na pewno zauważyłeś, że bardzo trudno jest znaleźć wpisy osób spoza twojej bańki, osób o odmiennych poglądach, zainteresowaniach. Tworzenie tych baniek, podobnie jak zamknięcie serwisów, ma na celu jedno: dochód.
Wielkie platformy social media prowadzone są przez wielkie firmy, których celem - jak każdego przedsiębiorstwa - jest osiągnięcie zysku. Skoro dostarczają one swoje zasoby użytkownikom bezpłatnie, należy zastanowić się, skąd pochodzi ich zysk. Odpowiedź jest jednoznaczna: z reklam.
W jaki sposób jednak odpowiednio dystrybuować reklamy? Użytkownik z Kalkuty nie będzie zainteresowany reklamą toruńskich pierników, podobnie jak użytkownik z Torunia nie będzie zainteresowany reklamą dystrybutora tuk-tuków. Aby odpowiednio prezentować reklamy użytkownikom, właściciele platform social media zbierają przeogromną ilosć danych o swoich użytkownikach. Począwszy od danych o urządzeniu, z którego się loguje i przeglądarki, z jakiej korzysta po geolokalizację, historię płatności, imię i nazwisko. Nie od dziś wiadomo, że Facebook i Google używają mikrofonów laptopów i telefonów do podsłuchiwania swoich użytkowników2, 3. Właściciele social mediów tworzą algorytmy nie tylko gromadzące dane o użytkownikach, ale przetwarzające je w taki sposób, aby przewidzieć przyszłe zachowania użytkowników, aby zaprezentować im reklamy produktów i usług, o których użytkownicy jeszcze nie pomyśleli. Tym samym użytkownik przestał być użytkownikiem, twórcą czy odbiorcą a stał się zasobem, produktem, ściśle strzeżonym przez właścicieli platform.
Web 1.0 był tworzony głównie przez naukowców, geeków, hakerów. Web 2.0 tworzony jest przez firmy. Część twórców Web 1.0 jest przeciwna internetowi komercyjnemu. Od lat tworzą oni niekomercyjne, wolne, otwarte zamienniki komercyjnych mediów społecznościowych. Nigdy nie osiągnęły one jednak sukcesu na miarę wielkich socmediów komercyjnych. To się jednak może wkrótce zmienić.
23 stycznia 2018 roku zaprezentowano otwartoźródłowy protokół społecznościowy ActivityPub. Protokół ten pozwala tworzyć nowe serwisy i federować (łączyć) je z innymi serwisami opartymi o protokół Activity Pub. W ten sposób narodził się
Fediverse, lub po polsku - Fediwersum - to szereg instancji (serwerów, serwisów) społecznościowych połączonych ze sobą wspólnym protokołem. Istnieje szereg zamienników popularnych mediów społecznościowych:
W odróżnieniu od zamkniętych social mediów użytkownik każdego z wyżej wymienionych ma dostęp do treści wszystkich pozostałych. Nie ma w nich żadnych algorytmów, reklam a użytkownik jest twórcą a nie towarem. Treści prezentowane są w porządku chronologicznym, więc nie ma możliwości tworzenia baniek.
Od chwili przejęcie twittera przez Elona Muska i związanych z tym następstw, liczba użytkowników Mastodona cały czas rośnie. Na chwilę pisania tego tekstu (25.12.2023), ilość użytkowników Fediwersum wynosi prawie 14 milionów. W porównaniu do 3 milardów użytkowników Facebooka to niezmiernie mało, jednakże należy pamiętać, że jest to najwyższa liczba użytkowników niekomercyjnych mediów społecznościowych w historii i cały czas rośnie.